"Pozostań przy mnie na zawsze - przybierz, jaką chcesz, postać - doprowadź mnie do obłędu, tylko nie zostawiaj mnie w tej otchłani, gdzie nie mogę Cię znaleźć."
Kocham Cię.

Szkoda, że Cię ma ze mną tu,
Szkoda, że Cię nie ma już...
Czuję, że gdy
Dam wiarę w sny
Wejdziesz tu wprost ze snu...

Kocham Cię...
Kilka notek temu napisałam: "Życie mogę dać byle choćby na chwilę być naprawdę i do końca jedną z Was". W sumie od tamtej pory nic się nie zmieniło. Doszłam tylko teraz do takiego wniosku, że słowa-klucze w tym zdaniu to "naprawdę" i "do końca".
Bo kiedy sięgnąć chcę ku życiu,
To pochłaniam je do cna.
Chciałbym zrozumieć świat
I poznać los
A nie znam siebie sam!
Pragnę być nareszcie wolny,
Lecz w kajdanach muszę tu tkwić.
Lepiej zbrodniarzem
Albo i świętym być
A ja to wielkie zakłamanie, tylko ja!
Unicestwiam wszystko to, co kochać bym chciał.
Życie mogę dać byle choćby na chwilę być na prawdę i do końca jedną z Was.
znów mam ochotę wypluć swój żołądek. I zniknąć. Odejść w zapomnienie. Czuję, że niedługo to nadejdzie. Kogo to będzie obchodzić?
Ja w swoich snach zamykam się.
Sama wciąż,
Lecz stale z nim u boku.
Sama wciąż,
Z nim całą noc od zmroku.
Wciąż sama,
Lecz w jego rąk uścisku.
I ledwie przymknę oczy widzę go przy sobie blisko.
Samotna na jawie żyję we dnie.
Bez niego
Świat traci swą urodę
Spadają gwiazdy z drzew,
A wkoło sami nieznajomi.
Beze mnie...